Widzieliśmy to w dziesiątkach polskich firm. Zdolna księgowa, która pół dnia przekleja dane z faktur do systemu. Handlowiec, który zamiast sprzedawać, ręcznie składa oferty w PDF i wypełnia raporty. Właściciel, który wieczorami skleja raport z pięciu arkuszy, bo „inaczej się nie dowie, co się dzieje w firmie”. Wszędzie ten sam obraz: mądrzy ludzie wykonujący pracę, którą komputer zrobiłby lepiej, szybciej i bez błędów. I wszędzie ta sama diagnoza: exceloza i zbędne czynności, które zjadają dzień, a nie dodają firmie ani złotówki.
Najbardziej uderzało nas co innego: te firmy wcale nie potrzebowały rewolucji. Nie potrzebowały nowego ERP za setki tysięcy ani działu IT. Potrzebowały kogoś, kto usiądzie, zrozumie ich proces i zepnie to, co już mają, a tam, gdzie trzeba, dobuduje brakujący kawałek. Tyle że rynek oferował im albo drogie korporacyjne wdrożenia, albo wykonawcę, który znika po oddaniu projektu i nie odbiera telefonu.
Tak powstał Adverhex. Robimy wsparcie dla firm, które nie mają i nie chcą mieć własnego działu IT. Tłumaczymy z technicznego na ludzki, wdrażamy etapami i zostajemy z klientem po starcie. Miarą naszej pracy nie są linijki kodu, tylko godziny, które co miesiąc wracają do Twojego zespołu.